sobota, 18 maja 2013

8

-to dobrze, nie chciałbym stracić takiej przyjaciółki- oznajmił uśmiechając się
-awww... dziękuje-lekko go przytuliłam

OCZAMI JESS

Ostatniej nocy Emilly była na noc u Jus'a, mam nadzieję że nic tam nie zaszło. Za to Chris został na noc u nas, szczerz? Podoba mi się sten chłopak, ale on traktuje mnie jak przyjaciółkę co zrobić?
Siedziałam właśnie w kuchni gdy wkroczył do niej zaspany Chris
-Hej-uśmiechnęłam się słodko
-Cześć-powiedział oschle, na co ja zmieszana spuściłam wzrok w dół i cicho westchnęłam
-Stało się coś?-zapytałam niepewnie
-Nie wszystko w porządku-wyszczerzył się po czym podszedł do mnie i dając buziaka w policzek szepnął- Idę się ubrać
-Dobrze-uśmiechnęłam się ciepło. Dopiłam herbatę i postanowiła ze też pójdę się ubrać. Po wszystkim zeszłam na dół gdzie na stole leżała kartka
-Pewnie od Chrisa-pomyślałam
Podeszłam do niej t moje przypuszczenia się sprawdziły, "list" był od niego jego treść brzmiała tak:

"Przepraszam że tak szybko uciekłem ale musiałem lecieć do Jenny. Więc może spotkamy się całą piątką dziś wieczorem u mnie. Pooglądamy jakieś filmy czy coś... Więc mam nadzieję że do zobaczenia. Tu masz mój numer 654-872-005. Mam nadzieję że zadzwonisz.
Chris :*  "

Moje szczęście rosło i rosło, ale po chwili znów wróciłam do początku listu : 
"Przepraszam że tak szybko uciekłem ale musiałem lecieć do Jenny." Hymm... czy Jenny to jego przyjaciółka, siostra, a może... może dziewczyna. Na rozmyślaniu o "sympatii" Chrisa przebiegł mi prawie cały dzień.  Właśnie siedziałam na kanapie gdy do domu ktoś wszedł, tym "kimś" okazali się Em i Justin
-Wjazd na chatę!-wrzasnął Jus na co ja zachichotałam pod nosem. Zauważyłam że wnieśli do domu 4 duże siatki jedzenia (czipsy, żelki, ciastka itp.) i picia (głównie piwa, fanta, cola itp.)
-Po co tyle tego? Przecież mamy jedzenie.-powiedziałam zdziwiona przeglądając co mają w tych siatkach 
-To na dzisiejszy wieczór-zachichotała Emilly, a już po chwili dodała-oczywiście Chris zapomniał ci powiedzieć że przychodzi dziś ze swoją dziewczyną-zamarłam, a jednak... ma dziewczynę, na pewno piękną zgrabną i w ogóle ideał-i będziemy oglądać filmy. Jus kupił "Strach z ulicy wiązów", "Paranormal activity 4" i... "Kucyki pony"?!-zdziwiłyśmy się z Em 
-Ech... to nie dla was to dla Jazzy mojej siostry-wyjaśnił Justin 
-Aaaaa...-odpowiedziałyśmy równo 
-To może pojadę ją zawieść do domu moich rodziców z Emilly?-zaproponował jej...

OCZAMI EMILLY
(błędy wyrazowe są ZAMIERZONE)

Zapytał mi się czy pojadę z nim do JEGO RODZICÓW. Byłam w niebo wzięta od razu się zgodziłam, ale kazałam mu zaczekać bo musiałam się przebrać, poszłam więc do góry i przygotowałam się  i gotowa zeszłam na dół.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Jus od razu jak zeszłam
-Och, dziękuję-lekko się uśmiechnęłam-to co jedziemy?-zapytałam po chwili
-Tak jasne-odpowiedział brunet
Droga nie była długa ale nie była też krótka. Jechaliśmy bodajże półtorej godziny gdy nagle Justin zatrzymał się
-To tu-odpowiedział uśmiechając się
Powolnym krokiem podeszliśmy do drzwi, Justin zapukał a w mich pojawiła się postać ładnej brązowowłosej kobiety. 
-Cześć Erin-brunet przywitał się z nią uściskiem
-Justin, jak ja cię dawno nie widziałam-zaśmiała się
-Wież Trasy, wywiady, koncerty, ale teraz mam mały "urlop"-wyjaśnił
-Rozumiem, a może przedstawisz mi swoją towarzyszkę?-zapytała
-Tak jasne, Erin to moja... przyjaciółka Emilly, a Emilly to żona mojego ojca Erin-przedstawił nas sobie
-Miło panią poznać-uśmiechnęłam się
-Ech, jaką panią mów mi Erin, Eri-odpowiedziała- byle nie "Pani" wtedy czuję się staro-dokończyła szepcząc
-heh dobrze Erin-zaśmiałam się
-Więc co, wejdziecie? Przecież nie będziemy tak tu przed drzwiami stać-oznajmiła i "wepchnęła" nas do środka
-Gdzie jest najpiękniejsza dziewczynka na świecie-krzyknął chłopak od razu jak weszliśmy
Po chwili usłyszeć można było tupot małych stópek i dźwięk uginanych desek pod czyimś ciężarem
-Juśtin!-usłyszałam krzyk małej dziewczynki
-Jazmyn, choć tu do mnie moja księżniczko -rozłożył ręce, a dziewczynka jak na zawołanie przybiegła i wtuliła się w jego ramiona
-A gdzie Jaxon-zapytał po chwili Justin
-Hym...-Jazmy zastanowiła się przez chwilę, a już po chwili pobiegła znów do góry z kąt przyprowadziła z rączkę małego chłopca jak mniemam Jaxon'a
-Tu jesteś brachu-wystawił do niego pięść, a po chwili dodał- żółwik-Jaxon z entuzjazmem podbiegł do Jus'a i przybił mu żółwika. Po chwili dwójka dzieci podbiegła do Justina i szeptali mu coś na ucho, a Justin zaczął im coś wytłumaczać, a już po chwili dzieciaki podbiegły do mnie  po czym przytuliły mi się do nóg wiedząc o co im chodzi ukucnęłam
-Jak maś na imię?-zapytała dziewczynka
-Emilly, a ty pewnie Jazmyn -powiedziałam, zawstydzona dziewczynka spuściła głowę
-Bardźo ładne imię-powiedziała
-Oo... dziękuję-zachichotałam-A ty pewnie jesteś Jaxon-powiedziałam patrząc na chłopca
-Tać-odpowiedział zachwycony
-Emilly, pudźesz się ze mną pobawić
-Jasne jeśli Justin pozwoli-zerknęliśmy na seroko uśmiechniętego chłopaka
-Ta... Tak jasne idźcie, ale najpierw Emilly musi poznać mojego Tatę...-powiedział
-NAŚEGO!-powiedział oburzony Jaxon...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz