środa, 8 maja 2013

7

Obudziłam się dość wypoczęta wspominając tamtą noc zaśmiałam się prawie niesłyszalnie ale w duchu śmiałam się do rozpuku. Po chwili poczułam jak coś lub ktoś przyciąga mnie do siebie tak że prawie nie mogłam oddychać. Spojrzałam na sprawcę tego zdarzania którym okazał się kto inny jak Justin. Chciałam się wydostać z jego "szponów" ale Justin przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej
-nie psuj tej chwili-mruknął zaspany
-Justin puść mnie muszę wstać-powiedziałam próbując wydostać się z jego objęć
-Nic nie musisz a teraz proszę powiedz mi co ja robiłem wczoraj jak... no wiesz... upiłem się-zapytał załamany
-Więc tak po 1 nie umiałeś wstać i musiałam ci pomóc po 2 prowadziłeś zawziętą konferencje ze swoim kroczem-zachichotałam. a Jus schował twarz w dłonie-no i pocałowałeś mnie-powiedziałam i poczułam jak moje policzki robią się czerwone jak buraki, Justin przewrócił się na drugą stronę i zarył (specjalnie) głową w poduszkę. Ale po chwili pozbierał się podszedł do mnie i zaczął swój monolog
-Emilly dasz zaprosić się dziś do kina może?-zapytał nieśmiało
-Emm... przepraszam cię ale dziś nie mogę, idę do pracy na-chwilę pomyślałam-na 14 a jest 11:30 więc przepraszam ale może masz czas i jutro byśmy się spotkali?-zapytałam
-ech... jutro nie mam czasu-zakłopotany podrapał się po karku
-emm... to może się zdzwonimy?-zaproponowałam
-Świetny pomysł-uśmiechnął się szeroko
-Dobrze to udanej pracy-przytuliłam go mocno a on o dziwo przytulił mnie jak by bał się że coś we mnie uszkodzi
-Spokojnie nie jestem z porcelany-zachichotałam nadal go tuląc, w tedy Jus zaczął ściskać mnie bardzo mocno aż oderwaliśmy się od siebie. Justin zaczął bardzo powoli zbliżać swoją waż do mojej aż dzielił nas kilka milimetrów. Czułam na swoich ustach jego miętowy oddech. Jakiś głos w mojej głowie mówił mi że mam go pocałować, ale jakiś zaprzeczał i mówił że przecież on ma dziewczynę. Nie wiedziałam co zrobić więc czym prędzej wybiegłam z domu Bieber'a. Okazało się że mieszka on może z 6 domów do nas. Weszłam do domu a tam od razu poszłam się odświeżyć i oczywiście wziąć komplet ubrań na dziś. Po pół godzinnej kąpieli wyszłam z wanny, zaczęłam się wycierać a już po chwili zaczęłam się ubierać, spojrzałam w lustro i uznałam że może być. Wyglądałam Tak. Postałam sobie jeszcze trochę przed nim ale po chwili z orientowałam się że muszę iść już do pracy. Sięgnęłam tylko po niebieską dłużą torbę i wyszłam. Doszłam do wytwórni płytowej w mgnieniu oka. Weszłam tam, poszłam do biura "dyrektora" i jednocześnie właściciela tego budynku,a on oznajmił mi że będę pracować na pełny etat jako kobieta która zajmuje się wszystkimi studiami i także przydziela Celebrytów do danych studiów. Zgodziłam się bez namysłu.Pasowała mi ta praca gdyż poznam różne gwiazdy zobaczę jakie są jako zwykłe osoby. Na samą myśl o mojej pracy którą zaczynam zaraz uśmiechnęłam się szeroko. Szef pan Ross wręczył mi ubrania w które mam się przebrać a ja posłusznie weszłam do szatni do której sam mnie zaprowadził. Wyszłam z niej ubrana (żeby  nie było to ubrania i buty dostała, a kosmetyki i dodatki miała swoje). Poszłam do "recepcji" gdzie miałam pracować. Siedziałam tam już z 2 godziny, a poznałam takie gwiazdy jak Rihanna, Jaj Z, Bella Thorne czy Cheryl Cole. Byłam w niebo wzięta, ale po chwili do budynku wszedł młody chłopak z menadżerem i jak się domyślam ekipą od jego głosu. Chłopak po chwili zdjął na chwilę fullcap'a i okazało się że to Justin, szczerze po tym co wydarzyło się rano a raczej w południe nie miałam zbytniej ochoty się z nim widzieć, ale mus to mus
-Witam panią-zaczął Scooter (Menadżer Jus'a)-byliśmy umówieni w studiu RossRecords miał być nagrywany album Justin'a Bieber'a-wyjaśnił mi wszystko, a ja tylko spojrzałam do komputera gdzie miałam wszystko napisane, a już po chwili odezwałam się
-Tak, to studio numer 20 na 2 piętrze z wyposażeniem-lekko się uśmiechnęłam i dałam im kartę by mogli otworzyć studio-Proszę i miłej pracy
-Wzajemnie-odpowiedział Scooter odchodząc
-Emilly?-zapytał niepewnie Jus
-tt... tak -powiedziałam speszona
-Nie poznałem cię-uśmiechnął się-pracujesz tu?-zapytał
-Tak od dzisiaj-zachichotałam
-Em ja cię bardzo przepraszam za rano wiesz...-zaczął
-Ależ nic się nie stało-zaśmiałam się lekko, wyglądał tak słodko gdy był zakłopotany...

CDN...




Przepraszam was że tak dawno nie napisałam rozdziału ale wiecie szkoła-lekcje-nauka-szkoła-lekcje-nauka... wynagrodzę wam to...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz