Ja już po chwili odpłynęłam w krainę snów. Śniło mi się że:
Sen:
"Śniła mi się plaża. Stałam na wodzie a w oddali usłyszałam szept
-Emilly kocham cię. Nie opuszczaj mnie-szeptał tajemniczy głos a przytłumiał go dość głośny szum fal.
-Kim jesteś?-zapytałam
-Kocham cię.Elilly nie opuszczaj mnie-powiedział dość głośno tajemniczy głos i dopiero wtedy zorientowałam się że to głos Ethan'a
-Ethan ?-zadałam pytanie, a momentalnie przede mną pojawiła się sylwetka Ethan'a
-Tak słońce to ja-szepnął i jego ręka pogłaskała mnie po policzku a ja poczułam tylko jakby wiatr delikatnie musnął mój policzek. Ja tylko zamknąłam oczy i przytuliłam się do jego ręki, ale po chwili oderwałam się od jego i powiedziałam
-Ethan ja już nie mogę, życie chyba chce mi pokazać że to już koniec że powinnam odejść, odejść do ciebie.-spuściłam głowę, łzy zaczęły kapać z moich policzków, a usłyszeć można było tylko dźwięki jakby kropelki deszczu kapały na szkoło
-Twoje miejsce nie jest jeszcze w niebie twoje życie jest przy..."
Koniec snu.
Obudziłam się strasznie wypoczęta z uśmiechem na twarzy ale po chwili przypomniała mi się wczorajsza sytuacja i mój "wesoły" sen. Spojrzałam przelotnie na zegarek 3:25 CO?!
Zeszłam na dół gdzie Justin siedział ze szklanką podejrzewam że wódki
-Ty pijesz?-zapytała cicho
-Każdy ma w życiu takie chwile w których trzeba się odprężyć-zaśmiał się
-Jasne-mruknęłam
-Coś nie tak?-zapytał lekko spanikowany
-Nie skądże?-uśmiechnęłam się lekko
-To dobrze-uśmiechnął się i próbował wstać ale nie mógł
-Justin ty się kompletnie upiłeś-to raczej nie było pytanie tylko stwierdzenie
-Nieeee-przeciągnął jak mała dziewczynka i zrobił maślane oczka
-Nie w ogóle-zarechotałam
-No nie?-uznał
-No tak?-sprzeczałam się z nim-Jus choć zaprowadzę cię do łóżka
-i zostaniesz w nim i będziemy się pieprzyć -zaczął panicznie skakać po całej kuchni i "śpiewać tekst wymieniony powyżej.
-Justin choć-chwyciłam go za rękę i przewiesiłam ją sobie przez szyję ( żeby się nie przewrócił )
Poszliśmy na górę "położyłam" go na łóżku a sama zeszłam na dół po butelkę wody dla Jus'a bo jak uznał "zaschło mu w gardełku" a powiedział to tak słodkim głosem że musiałam się zgodzić.
Gdy wróciłam do pokoju Justin siedział i rozmawiał z Jerrym ( beliebers powinny się domyślić o co/kogo chodzi )
-Justin z kolegą porozmawiasz rano a teraz spać-powiedziałam ledwo powstrzymując śmiech
-Ale Jerry smuci się że nie może znaleźć dziewczyny-powiedział robiąc miną zbitego pieska
-Justin do jasnej cholery! Gadasz ze swoim kroczem!-krzyknęłam zbulwersowana
-Ciii... on ma uczucia-powiedział łapiąc się za krocze
-Justin a ja mam oczy i chyba Jerry chce się wydostać -zaśmiałam się
-on tak ma jak cię widzi -potrząsną śmiesznie rzęsami
-Justin nie wygłupiaj się i śpij-powiedziałam
-Ale chcę... BUZIAKA NA DOBRANOC!-wrzasnął
-Ale w policzek-powiedziałam spokojnie
-Dobrze-odpowiedział zrezygnowany
Podeszłam do chłopaka nachyliłam się nad nim chcąc pocałować go w policzek ale Jus obrócił głowę z czego pocałowałam go prosto w jego pełne, malinowe usta. Jus chwycił mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Był na tyle silny żeby podnieść mnie i położyć zaraz koło siebie.
Po chwili leżałam już koło niego a on tulił mnie w pasie. Zasnęliśmy końcówka mojego snu to
"... Twoje życie jest przy Justinie"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz