środa, 19 czerwca 2013

11

Patrzyłam na tą wiedźmę z otwartą buzią. Jak w ogóle można być tak samolubnym ?!
-No co się tak gapisz Dziwko ?! Mowę ci odjęło ?! - wrzeszczała wymachując rękami na wszystkie stron świata. "O nie teraz to już przesadziła" pomyślałam
-Co ty sobie w ogóle myślisz ? hymm... ? Albo powiem tak. Czy ty w ogóle myślisz ?! Bo coś mi się nie wydaje. - Wybuchnęłam i wygarnęłam jej wszystko z wielkim impetem - Nie dość że Kurwa żądasz MOICH ubrań - podkreśliłam słowo "moich" -  to jeszcze wyzywasz mnie od dziwek bo nie chcę ci ich dać?! - dokończyłam
-Jesteś jakaś nienormalna ! - Ujęła moją wypowiedź w jednym bezsensownym zdaniu
-Może i jestem - zakpiłam - Ale ja przynajmniej mam dystans siebie i do innych i nie jestem bezczelna tak jak ty - mówiłam - nie rozumiem dla czego Chris z tobą jest... - udawałam że się zastanawiam ale ta wiedźma mi przerwała
-Bo mnie kocha ! -wypaliła
-Może i tak ale usiądź czasem i zastanów się czy ty kochasz go ! Myślisz że jesteś najlepsza na świecie a tak na prawdę nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa ! Wiesz dobrze że Chris kocha cię bardzo mocno a ty złamiesz mu tak po prostu serce "bo tak ci się zachciało" - zaśmiałam się kpiąco - Jeśli tak zamierzasz zrobić to sprawdź najpierw czy twoja szafa jest wystarczająco napchana torebkami od Gucci'ego - spojrzałam jej głęboko w oczy z pełną i szczerą kpiną. Jessica machnęła ręką która w mgnieniu oka znalazła się już na moim policzku. Krzyknęłam z bólu. Jessica stała z otwartą buzią, ale po chwili podbiegła do mnie w zaskakująco dobrym tempie jak na nią.
-Zamknij się wreszcie ty szmato ! - krzyknęła z pełną powagą
-Co ? Prawda boli nieprawdaż ? -  choć czułam jak mój policzek pulsuje z bólu, to i tak miałam siłę zaśmiać się kpiąco. Ta jednak nic sobie z tego nie zrobiła i stała jak słup soli przed mną uśmiechając się głupio. Lecz po chwili zaczęła swój jakże interesujący monolog
-Och, Emilly nie bądź zazdrosna - mówiła - wiem że Chris jest przystojny ale wież jest moim chłopakiem ale
jeśli chcesz mogę wycofać się z tego związku. Wiedz tylko że gdybym z nim zerwała to ja i on mielibyśmy złamane serca. Ja go kocham Em. - nadawała Jen, ale nie pasowało mi to że byłą dla mnie niezwykle miła i serdeczna. "No tak" pomyślałam i odwróciłam się. Tak jak myślałam w drzwiach stał Chris i Justin z szeroko otwartymi buziami
-Czemu się tak na mnie patrzycie ? - zapytałam z pełną powagą
-Emmm... Emilly czemu masz taki spuchnięty policzek? I czemu leci z niego krew ?! - Justin zaczął strasznie panikować
-Wiesz gdyby Chris pilnował swojej dziewczyny może ja nie miałabym krwawiącego policzka, a Jen nie miałaby tysiąca spraw do przemyślenia - wygłosiłam swoją mowę
-Czy to Jenny ci to zrobiła ? - zapytał pełen trwogi Chris
-Tak ale to nic takiego - odpowiedziałam i machnęłam ręką potwierdzając moją wypowiedź
-Ok jak sobie chcesz - lekko uśmiechnięty Justin podszedł do łóżka i całym ciałem upadł na nie...

OK. PÓŁTOREJ MIESIĄCA POTEM

To właśnie dziś jest dzień kiedy ja i Jess wyjeżdżamy ze słonecznego Los Angeles z powrotem do jakże zatłoczonego miasta zwanego Nowym York'iem. Przez czas spędzony tutaj na prawdę dużo się zmieniło. Chris i Jen zerwali ze sobą jak to mówili   "W zgodzie". Justin... ehhh... Justin znalazł sobie dziewczynę
Napaloną blondynkę Pannę Mercedes White. Ostatniego dnia przed naszym wyjazdem nie zmrużyłam oka przez ciągłe jęki które dochodziły z pokoju Bieber'a typu "Oooo... tak Justin Mocniej!" czy "O tak mała szybciej, szybciej". Boże widzisz a nie grzmisz. Poza tym JB przez ostatnie parę tygodni był dla mnie niesamowicie oschły i powierzchowny. Co chwilę ubliżał mi ale też nieraz przy ludziach robił ze mnie dziwkę i mówił innym że ... no wiecie że "robię dobrze" i  inne takie teksty. Staliśmy właśnie na lotnisku gdzie iście "zakochana" para Mertin przelizywała się na chodniku...

sobota, 15 czerwca 2013

Mała informacja ...

Chciałam wam powiedzieć że zmieniłam postać główną. Naszą Emilly gra teraz Barbara Palvin. Modelka. Jej opis także został zmieniony. Jeśli chcecie zobaczyć proszę cofnąć się do początku czyli Bohaterów...

10

Po zabawie z małą księżniczką razem z Justin'em pojechaliśmy do domu gdzie byli już wszyscy oprócz nas.
-Co tak długo? -zapytał zniecierpliwiony Chris
-NASZA zabawa z Jazzy się trochę przeciągnęła-powiedział Jus z naciskiem na nasza, a gdy to wypowiedział posłał mi zabójcze spojrzenie
-takkk... Jazzy to urocza dziewczyna-powiedziałam
-Chris, a może przedstawisz dziewczyną Jenny-zaproponował Justin
-Właśnie Chrisiu chciałabym poznać moje nowe przyjaciółki-powiedziała "lekko" przesłodzonym głosem Jenny
-A tak dziewczyny to jest Jenny moja dziewczyna, a Jenny to Emilly-wskazał na mnie ręką- a to Jessica- wskazał ręką na moją przyjaciółkę
-Miło mi cię poznać Jessica-o dziwo podeszła tylko do mojej przyjaciółki
-takkk... mi ciebie też...-odpowiedziała zdziwiona tak samo jak ja Jess
-Więc ludzie co oglądamy?!- zawołał z salonu Chris
-Jakiś horror- odpowiedział Justin który właśnie wchodził do pomieszczenia w którym znajdował się Chris
-Nieee... ja nie na widzę horrorów!-zawołałam
-Ale on nie będzie straszny- próbowała mnie przekonać Jess, ale jak zawsze byłam nieugięta
-Och no dobrze - powiedział Justin - Zrobię dla ciebie wyjątek i nie będę cię namawiać. Więc co oglądamy w takim razie? - odezwał się ponownie
-Ja preferuję komedie - wyraziłam swój gust
-Więc mamy 3 filmy do wyboru "Norbit" , "Szalony Akademik" lub "American Pie". Co wybieracie? - Chris podał propozycje filmów
-Ja chcę American Pie - odezwałam się po chwili zastanowienia gdyż komedie które zaproponował Chris były na prawdę ciekawe i zabawne więc miałam problem z wyborem
-Ja tak samo - poparł mnie Justin, a ja obradowałam go dziękującym uśmiechem
-Ja wybieram to samo co Jessie - pisnęła podniecona Jen
-Okk... to ja wybieram "Szalony Akademik" bo "American Pie" oglądałam z tobą Emilly już chyba 1000 razy - powiedziała nie dowierzając
-Ja chcę oglądać hymm... "Norbit'a" - powiedział dumny z siebie Chris
-Ugrh... Chris ty... Ugrh...- Byłam zła gdyż Chris chyba zawsze robił nam na złość (dla śmiechu)
-Dobra oglądamy "American Pie" - powiedziała z z dezaprobatą Jess
Siedzieliśmy już na kanapie w kolejności Ja, Justin, Jen, Christian, Jessica. Nagle podeszła do mnie Jessica z prośbą czy mogą iść z nią na chwilę do toalety. Zgodziłam się.
-Jess co się dzieje? - zapytałam
-Nic po prostu... źle... po prostu źle się czuję -zawahała się mówiąc to, przez co szybko odkryłam że kłamie, ale nie chciałam jej męczyć więc powiedziałam tylko żeby poszła się położyć może pomoże.
Po cichu zeszłam na dół gdzie Justin od razy spytał się mi o co chodzi a ja powiedziałam mu "prawdę".
Obudziłam się w dość niewygodnej pozycji bo głowę miałam na podłodze a nogi na kanapie. Od razu poszłam do mojego pokoju ubrać się w coś przyzwoitego. Po chwili byłam już na dole gdzie czekali na mnie Justin, Chris (wyobraźcie sobie że tam zamiast Jus'a jest Chris) Jessie i Panna Jenifer.
Ja musiałam iść do pracy więc wzięłam tylko moją torbę i wyszłam. Tam oczywiście znów ubrałam mój mundurek. I zaczęłam pracę.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

To właśnie dziś dostałam mój pierwszy urlop który miał trwać dokładnie 2 tygodnie. Wszyscy razem pomyśleliśmy czyby nie wyjechać na jakieś wakacje czy coś w tym rodzaju. Justin załatwił nam te mini wakacje na Karaibach  my nie mieliśmy zbytnio nic do gadania bo Jus powiedział że jeśli go kochamy *jako przyjaciela oczywiście* to mamy się zgodzić.  Już następnego dnia ubrałam się  w luźny zestaw i zeszłam na dół. Tam czekali na mnie już Justin, Chris (wyobrazić sobie), Jessie i Jen. Wszyscy razem wsiedliśmy do sportowego auta Bieber'a i ruszyliśmy w drogę na lotnisko.

7 GODZIN PÓŹNIEJ
(nie wiem ile tam się leci) 

Po przylocie wszyscy pojechaliśmy do Hotelu (Hotel miał 5 gwiazdek) gdzie już na wejściu traktowano nas jak jakieś wielkie gwiazdy Hollywood. Ja osobiście nie lubię takiego traktowania bo czuję się wtedy tak jakby "lepsza" od innych choć wcale taka nie jestem. Każdy miał swój własny apartament z widokiem na plażę. Od razu wiedziałam że trudno będzie mi się rozstać z tym miejscem za 2 tygodnie. Umówiliśmy się z chłopakami że za godzinę wszyscy widzimy się przygotowanych w holu i wspólnie idziemy na plażę. Wiedziałam że wakacje spędzone z Justinem, nie będę wyglądały jak wakacje z Rodziną w jakimś małym miasteczku nad morzem wiecie Fanki, paparazzi, Psychofanki. Mimo to wiedziałam że te wakacje zapamiętam do końca życia. Z mojej rozmyśleń wyrwała mnie Jen
-Ej ty, suń swoją dupę bo chcę wyciągną seksowny strój kąpielowy by spodobać się Christianowi. W końcu jakaś szmatka w twojej walizce musi uwydatniać moje atuty - zatrzepotała swoimi rzęsami które wyglądały jak skrzydła nietoperza
-Nie dam di żadnej z moich "szmatek" bo jeśli Panienka nie wie musiałaś połowę rzeczy przepakować do torby Chrisa tyle tych rzeczy wzięłaś - wygarnęłam jej
-Skandal ! - ryknęła - Jak ty w ogóle śmiesz się do mnie tak odzywać ? - wrzasnęła...

CDN...


wtorek, 21 maja 2013

9


-Tak, naszego Tatę-poprawił Justin po czym pociągnął mnie za rękę po schodach do góry. Dopiero teraz zauważyłam jak wygląda dom. Przedpokój urządzony był nowocześnie ale za to bardzo przytulnie był z niego bardzo dobry widok na również bardzo nowocześnie urządzony salon, choć przeważały tam takie kolory jak biały, kremowy czy jasny brąz również prezentował się bardzo przytulnie nie było to aż podobne to jego wystroju ale moim zdaniem to ta rodzinna atmosfera stwarzała ten "zaczarowany" nastrój. Justin pociągnął mnie do drzwi jakiegoś pokoju, do których po chwili zapukał, chwilę potem usłyszeliśmy twarde "Proszę". Dźwięk głosu jak mniemam mężczyzny przyprawił mnie o dreszcze . Pomału weszliśmy do pokoju, a raczej gabinetu 
-Erin, przecież wiesz jak nie lubię gdy ktoś mi przeszkadza-powiedział z żalem mężczyzna
-yyyy... tato to ja Justin-odpowiedział niepewnie chłopak
-Justin! Jak ja cię dawno nie widziałem-facet wstał a jego barwa głosu od razu się zmieniła na bardziej przyjazny. Podszedł do nas i przytulił mocno Justina
-Och tak wiem tato ale wiesz trasy, koncerty, wywiady, tak na okrągło. Nie miałem za bardzo czasu -powiedział ze smutkiem
-Tak wiem synu, może przedstawisz mi tę piękną dziewczynę?-zapytał a na moich policzkach automatycznie pojawiły się ogromne rumieńce
-Tak, tato to Emill moja przyjaciółka, a Emilly to mój tata-przedstawił
-Mów mi Jeremy-wystawił rękę
-Dobrze, a ty mi mów Emilly-zachichotaliśmy
-Ok, Em idziemy oprowadzę cię po domu a potem oddaję cię w ręce Jazz
-Dobrze-odpowiedziałam
Obok gabinetu znajdowały się drzwi, różowe drzwi jak mniemam pokój Jazz. Weszliśmy do niego
wyglądał na prawdę pięknie, wszystko idealnie komponowało się ze sobą. Ponadto dziewczynka miała od groma zabawek, misi i różnego rodzaju płyt w tym oczywiście Justina, coś przykuło moją uwagę
-Justin tej płyty nigdzie nie widziałam-wskazałam palcem na płytę Justina leżącą na biurku
-Tak to płyta którą nagrałem tylko dla Jazmy-zarumienił się
-ooooo... jak słodko-uśmiechnęłam się lekko
-Ty jesteś słodka- powiedział szeptem, ale takim że z łatwością mogłam do usłyszeć zaczął powoli do mnie podchodzić, a gdy zatrzymał się jakieś niecałe 10 milimetrów ode mnie ja gwałtownie się od niego odsunęłam mówiąc
-może pokażesz mi resztę domu?
-t... tak, oczywiście-powiedział widocznie rozczarowany
Poszliśmy oglądać resztę domu ale już nie w takim dobrym humorze. Weszliśmy do pokoju na pewno Jaxon'a. Pogrążony on był w bardzo chłopięcych kolorach i także w zabawkach takich jak samochodziki czy motory. Wszystko to było ze specjalnego tworzywa żeby dziecko nie pokaleczyło się.
-Jak... bajkowo -odezwałam się po pewnym czasie
-Takk... starałem się-zachichotał Justin
-Ty to urządzałeś?- zapytałam lekko zdziwiona
-Tsaaa... tak jak i pokój Jazz-odpowiedział
W odpowiedzi uśmiechnęłam się lekko. Następnie zeszliśmy na dół gdzie czekała zniecierpliwiona już  Jazzy...



Hej misiaczki !  

Więc musicie mi wybaczyć że tak rzadko dodaję rozdziały ale szkoła i inne pierdoły. Obecnie czytam to oto CUDO zakochałam się w tym opowiadaniu *_* 
To na tyle. Miłego czytania i  SWAG !

poniedziałek, 20 maja 2013

Nowi Bohaterzy


Erin Wagner Bieber 35 lat- Miła kobieta odość specyficznym charakterze. Kocha Jeremy'ego i to bardzo. Na początku nie akceptowała tego że jego syn (Justin) jest gwiazdą wręcz unikała go, myślała że za bardzo gwiazdorzy, ale myliła się. Ma z Jeremy'm 2 dzieci Jazy & Jaxon. 
Mieszka z rodziną w L.A, przeprowadziła się tu 2 lata wcześniej z Atlanty. 
Stanie się dla Emilly bardzo bliską przyjaciółką...


Jeremy Bieber 39 lat- Miły, zabawny ale też opiekuńczy. Chodził kiedyś z Patty, ale gdy Justin miał parę miesięcy odszedł od nich, Patty wybaczyła mu to tak samo jak Jus. Kocha swoje dzieci ponad życie, nigdy by ich nie zostawił. Obecnie ma żonę Erin Wagner i bardzo ją kocha. W rodzinie układa im się niesamowicie dobrze. Polubi Emilly...


Jazmyn (Jazzy, Jazz) Bieber 3 lata- Słodka, młoda gwiazdka która stanowczo odziedziczyła charakterek po starszym bracie. Kocha swojego brata ponad wszystko, gdy ten wyjeżdża bardzo za nim tęskni. Ma też młodszego brata Jaxon'a z którym też doskonale się dogaduje. Jak można zobaczyć jest też dość podobna do Justina. Także kocha muzykę. Wstydliwa zawsze gdy poznaje kogoś nowego strasznie się rumieni. Bardzo polubiła Emilly.


Jaxon (Jax) Bieber 1,5 roku- Mały słodziak. Jest tak samo jak swoja siostra rozpieszczany przez swojego brata. Jaxon strasznie kocha swoją siostrę. Gdy Justin chodzi z nim na zakupy kupują sobie takie same ubrania czy dodatki. Ma 1000 zabawek w pokoju, większa ich część jest prezentami od Justina, Pierwsze słowo jakie uczył go Justin to SWAG. Ta takowe wypowiedział pierwsze. Pokocha Emilly jak swoją własną siostrę.





Hej misiaki!

Oto nowe postacie, które dość często będę pokazywać się na moim blogu. Miłego czytania... ♥

sobota, 18 maja 2013

8

-to dobrze, nie chciałbym stracić takiej przyjaciółki- oznajmił uśmiechając się
-awww... dziękuje-lekko go przytuliłam

OCZAMI JESS

Ostatniej nocy Emilly była na noc u Jus'a, mam nadzieję że nic tam nie zaszło. Za to Chris został na noc u nas, szczerz? Podoba mi się sten chłopak, ale on traktuje mnie jak przyjaciółkę co zrobić?
Siedziałam właśnie w kuchni gdy wkroczył do niej zaspany Chris
-Hej-uśmiechnęłam się słodko
-Cześć-powiedział oschle, na co ja zmieszana spuściłam wzrok w dół i cicho westchnęłam
-Stało się coś?-zapytałam niepewnie
-Nie wszystko w porządku-wyszczerzył się po czym podszedł do mnie i dając buziaka w policzek szepnął- Idę się ubrać
-Dobrze-uśmiechnęłam się ciepło. Dopiłam herbatę i postanowiła ze też pójdę się ubrać. Po wszystkim zeszłam na dół gdzie na stole leżała kartka
-Pewnie od Chrisa-pomyślałam
Podeszłam do niej t moje przypuszczenia się sprawdziły, "list" był od niego jego treść brzmiała tak:

"Przepraszam że tak szybko uciekłem ale musiałem lecieć do Jenny. Więc może spotkamy się całą piątką dziś wieczorem u mnie. Pooglądamy jakieś filmy czy coś... Więc mam nadzieję że do zobaczenia. Tu masz mój numer 654-872-005. Mam nadzieję że zadzwonisz.
Chris :*  "

Moje szczęście rosło i rosło, ale po chwili znów wróciłam do początku listu : 
"Przepraszam że tak szybko uciekłem ale musiałem lecieć do Jenny." Hymm... czy Jenny to jego przyjaciółka, siostra, a może... może dziewczyna. Na rozmyślaniu o "sympatii" Chrisa przebiegł mi prawie cały dzień.  Właśnie siedziałam na kanapie gdy do domu ktoś wszedł, tym "kimś" okazali się Em i Justin
-Wjazd na chatę!-wrzasnął Jus na co ja zachichotałam pod nosem. Zauważyłam że wnieśli do domu 4 duże siatki jedzenia (czipsy, żelki, ciastka itp.) i picia (głównie piwa, fanta, cola itp.)
-Po co tyle tego? Przecież mamy jedzenie.-powiedziałam zdziwiona przeglądając co mają w tych siatkach 
-To na dzisiejszy wieczór-zachichotała Emilly, a już po chwili dodała-oczywiście Chris zapomniał ci powiedzieć że przychodzi dziś ze swoją dziewczyną-zamarłam, a jednak... ma dziewczynę, na pewno piękną zgrabną i w ogóle ideał-i będziemy oglądać filmy. Jus kupił "Strach z ulicy wiązów", "Paranormal activity 4" i... "Kucyki pony"?!-zdziwiłyśmy się z Em 
-Ech... to nie dla was to dla Jazzy mojej siostry-wyjaśnił Justin 
-Aaaaa...-odpowiedziałyśmy równo 
-To może pojadę ją zawieść do domu moich rodziców z Emilly?-zaproponował jej...

OCZAMI EMILLY
(błędy wyrazowe są ZAMIERZONE)

Zapytał mi się czy pojadę z nim do JEGO RODZICÓW. Byłam w niebo wzięta od razu się zgodziłam, ale kazałam mu zaczekać bo musiałam się przebrać, poszłam więc do góry i przygotowałam się  i gotowa zeszłam na dół.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Jus od razu jak zeszłam
-Och, dziękuję-lekko się uśmiechnęłam-to co jedziemy?-zapytałam po chwili
-Tak jasne-odpowiedział brunet
Droga nie była długa ale nie była też krótka. Jechaliśmy bodajże półtorej godziny gdy nagle Justin zatrzymał się
-To tu-odpowiedział uśmiechając się
Powolnym krokiem podeszliśmy do drzwi, Justin zapukał a w mich pojawiła się postać ładnej brązowowłosej kobiety. 
-Cześć Erin-brunet przywitał się z nią uściskiem
-Justin, jak ja cię dawno nie widziałam-zaśmiała się
-Wież Trasy, wywiady, koncerty, ale teraz mam mały "urlop"-wyjaśnił
-Rozumiem, a może przedstawisz mi swoją towarzyszkę?-zapytała
-Tak jasne, Erin to moja... przyjaciółka Emilly, a Emilly to żona mojego ojca Erin-przedstawił nas sobie
-Miło panią poznać-uśmiechnęłam się
-Ech, jaką panią mów mi Erin, Eri-odpowiedziała- byle nie "Pani" wtedy czuję się staro-dokończyła szepcząc
-heh dobrze Erin-zaśmiałam się
-Więc co, wejdziecie? Przecież nie będziemy tak tu przed drzwiami stać-oznajmiła i "wepchnęła" nas do środka
-Gdzie jest najpiękniejsza dziewczynka na świecie-krzyknął chłopak od razu jak weszliśmy
Po chwili usłyszeć można było tupot małych stópek i dźwięk uginanych desek pod czyimś ciężarem
-Juśtin!-usłyszałam krzyk małej dziewczynki
-Jazmyn, choć tu do mnie moja księżniczko -rozłożył ręce, a dziewczynka jak na zawołanie przybiegła i wtuliła się w jego ramiona
-A gdzie Jaxon-zapytał po chwili Justin
-Hym...-Jazmy zastanowiła się przez chwilę, a już po chwili pobiegła znów do góry z kąt przyprowadziła z rączkę małego chłopca jak mniemam Jaxon'a
-Tu jesteś brachu-wystawił do niego pięść, a po chwili dodał- żółwik-Jaxon z entuzjazmem podbiegł do Jus'a i przybił mu żółwika. Po chwili dwójka dzieci podbiegła do Justina i szeptali mu coś na ucho, a Justin zaczął im coś wytłumaczać, a już po chwili dzieciaki podbiegły do mnie  po czym przytuliły mi się do nóg wiedząc o co im chodzi ukucnęłam
-Jak maś na imię?-zapytała dziewczynka
-Emilly, a ty pewnie Jazmyn -powiedziałam, zawstydzona dziewczynka spuściła głowę
-Bardźo ładne imię-powiedziała
-Oo... dziękuję-zachichotałam-A ty pewnie jesteś Jaxon-powiedziałam patrząc na chłopca
-Tać-odpowiedział zachwycony
-Emilly, pudźesz się ze mną pobawić
-Jasne jeśli Justin pozwoli-zerknęliśmy na seroko uśmiechniętego chłopaka
-Ta... Tak jasne idźcie, ale najpierw Emilly musi poznać mojego Tatę...-powiedział
-NAŚEGO!-powiedział oburzony Jaxon...  

środa, 8 maja 2013

7

Obudziłam się dość wypoczęta wspominając tamtą noc zaśmiałam się prawie niesłyszalnie ale w duchu śmiałam się do rozpuku. Po chwili poczułam jak coś lub ktoś przyciąga mnie do siebie tak że prawie nie mogłam oddychać. Spojrzałam na sprawcę tego zdarzania którym okazał się kto inny jak Justin. Chciałam się wydostać z jego "szponów" ale Justin przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej
-nie psuj tej chwili-mruknął zaspany
-Justin puść mnie muszę wstać-powiedziałam próbując wydostać się z jego objęć
-Nic nie musisz a teraz proszę powiedz mi co ja robiłem wczoraj jak... no wiesz... upiłem się-zapytał załamany
-Więc tak po 1 nie umiałeś wstać i musiałam ci pomóc po 2 prowadziłeś zawziętą konferencje ze swoim kroczem-zachichotałam. a Jus schował twarz w dłonie-no i pocałowałeś mnie-powiedziałam i poczułam jak moje policzki robią się czerwone jak buraki, Justin przewrócił się na drugą stronę i zarył (specjalnie) głową w poduszkę. Ale po chwili pozbierał się podszedł do mnie i zaczął swój monolog
-Emilly dasz zaprosić się dziś do kina może?-zapytał nieśmiało
-Emm... przepraszam cię ale dziś nie mogę, idę do pracy na-chwilę pomyślałam-na 14 a jest 11:30 więc przepraszam ale może masz czas i jutro byśmy się spotkali?-zapytałam
-ech... jutro nie mam czasu-zakłopotany podrapał się po karku
-emm... to może się zdzwonimy?-zaproponowałam
-Świetny pomysł-uśmiechnął się szeroko
-Dobrze to udanej pracy-przytuliłam go mocno a on o dziwo przytulił mnie jak by bał się że coś we mnie uszkodzi
-Spokojnie nie jestem z porcelany-zachichotałam nadal go tuląc, w tedy Jus zaczął ściskać mnie bardzo mocno aż oderwaliśmy się od siebie. Justin zaczął bardzo powoli zbliżać swoją waż do mojej aż dzielił nas kilka milimetrów. Czułam na swoich ustach jego miętowy oddech. Jakiś głos w mojej głowie mówił mi że mam go pocałować, ale jakiś zaprzeczał i mówił że przecież on ma dziewczynę. Nie wiedziałam co zrobić więc czym prędzej wybiegłam z domu Bieber'a. Okazało się że mieszka on może z 6 domów do nas. Weszłam do domu a tam od razu poszłam się odświeżyć i oczywiście wziąć komplet ubrań na dziś. Po pół godzinnej kąpieli wyszłam z wanny, zaczęłam się wycierać a już po chwili zaczęłam się ubierać, spojrzałam w lustro i uznałam że może być. Wyglądałam Tak. Postałam sobie jeszcze trochę przed nim ale po chwili z orientowałam się że muszę iść już do pracy. Sięgnęłam tylko po niebieską dłużą torbę i wyszłam. Doszłam do wytwórni płytowej w mgnieniu oka. Weszłam tam, poszłam do biura "dyrektora" i jednocześnie właściciela tego budynku,a on oznajmił mi że będę pracować na pełny etat jako kobieta która zajmuje się wszystkimi studiami i także przydziela Celebrytów do danych studiów. Zgodziłam się bez namysłu.Pasowała mi ta praca gdyż poznam różne gwiazdy zobaczę jakie są jako zwykłe osoby. Na samą myśl o mojej pracy którą zaczynam zaraz uśmiechnęłam się szeroko. Szef pan Ross wręczył mi ubrania w które mam się przebrać a ja posłusznie weszłam do szatni do której sam mnie zaprowadził. Wyszłam z niej ubrana (żeby  nie było to ubrania i buty dostała, a kosmetyki i dodatki miała swoje). Poszłam do "recepcji" gdzie miałam pracować. Siedziałam tam już z 2 godziny, a poznałam takie gwiazdy jak Rihanna, Jaj Z, Bella Thorne czy Cheryl Cole. Byłam w niebo wzięta, ale po chwili do budynku wszedł młody chłopak z menadżerem i jak się domyślam ekipą od jego głosu. Chłopak po chwili zdjął na chwilę fullcap'a i okazało się że to Justin, szczerze po tym co wydarzyło się rano a raczej w południe nie miałam zbytniej ochoty się z nim widzieć, ale mus to mus
-Witam panią-zaczął Scooter (Menadżer Jus'a)-byliśmy umówieni w studiu RossRecords miał być nagrywany album Justin'a Bieber'a-wyjaśnił mi wszystko, a ja tylko spojrzałam do komputera gdzie miałam wszystko napisane, a już po chwili odezwałam się
-Tak, to studio numer 20 na 2 piętrze z wyposażeniem-lekko się uśmiechnęłam i dałam im kartę by mogli otworzyć studio-Proszę i miłej pracy
-Wzajemnie-odpowiedział Scooter odchodząc
-Emilly?-zapytał niepewnie Jus
-tt... tak -powiedziałam speszona
-Nie poznałem cię-uśmiechnął się-pracujesz tu?-zapytał
-Tak od dzisiaj-zachichotałam
-Em ja cię bardzo przepraszam za rano wiesz...-zaczął
-Ależ nic się nie stało-zaśmiałam się lekko, wyglądał tak słodko gdy był zakłopotany...

CDN...




Przepraszam was że tak dawno nie napisałam rozdziału ale wiecie szkoła-lekcje-nauka-szkoła-lekcje-nauka... wynagrodzę wam to...