Patrzyłam na tą wiedźmę z otwartą buzią. Jak w ogóle można być tak samolubnym ?!
-No co się tak gapisz Dziwko ?! Mowę ci odjęło ?! - wrzeszczała wymachując rękami na wszystkie stron świata. "O nie teraz to już przesadziła" pomyślałam
-Co ty sobie w ogóle myślisz ? hymm... ? Albo powiem tak. Czy ty w ogóle myślisz ?! Bo coś mi się nie wydaje. - Wybuchnęłam i wygarnęłam jej wszystko z wielkim impetem - Nie dość że Kurwa żądasz MOICH ubrań - podkreśliłam słowo "moich" - to jeszcze wyzywasz mnie od dziwek bo nie chcę ci ich dać?! - dokończyłam
-Jesteś jakaś nienormalna ! - Ujęła moją wypowiedź w jednym bezsensownym zdaniu
-Może i jestem - zakpiłam - Ale ja przynajmniej mam dystans siebie i do innych i nie jestem bezczelna tak jak ty - mówiłam - nie rozumiem dla czego Chris z tobą jest... - udawałam że się zastanawiam ale ta wiedźma mi przerwała
-Bo mnie kocha ! -wypaliła
-Może i tak ale usiądź czasem i zastanów się czy ty kochasz go ! Myślisz że jesteś najlepsza na świecie a tak na prawdę nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa ! Wiesz dobrze że Chris kocha cię bardzo mocno a ty złamiesz mu tak po prostu serce "bo tak ci się zachciało" - zaśmiałam się kpiąco - Jeśli tak zamierzasz zrobić to sprawdź najpierw czy twoja szafa jest wystarczająco napchana torebkami od Gucci'ego - spojrzałam jej głęboko w oczy z pełną i szczerą kpiną. Jessica machnęła ręką która w mgnieniu oka znalazła się już na moim policzku. Krzyknęłam z bólu. Jessica stała z otwartą buzią, ale po chwili podbiegła do mnie w zaskakująco dobrym tempie jak na nią.
-Zamknij się wreszcie ty szmato ! - krzyknęła z pełną powagą
-Co ? Prawda boli nieprawdaż ? - choć czułam jak mój policzek pulsuje z bólu, to i tak miałam siłę zaśmiać się kpiąco. Ta jednak nic sobie z tego nie zrobiła i stała jak słup soli przed mną uśmiechając się głupio. Lecz po chwili zaczęła swój jakże interesujący monolog
-Och, Emilly nie bądź zazdrosna - mówiła - wiem że Chris jest przystojny ale wież jest moim chłopakiem ale
jeśli chcesz mogę wycofać się z tego związku. Wiedz tylko że gdybym z nim zerwała to ja i on mielibyśmy złamane serca. Ja go kocham Em. - nadawała Jen, ale nie pasowało mi to że byłą dla mnie niezwykle miła i serdeczna. "No tak" pomyślałam i odwróciłam się. Tak jak myślałam w drzwiach stał Chris i Justin z szeroko otwartymi buziami
-Czemu się tak na mnie patrzycie ? - zapytałam z pełną powagą
-Emmm... Emilly czemu masz taki spuchnięty policzek? I czemu leci z niego krew ?! - Justin zaczął strasznie panikować
-Wiesz gdyby Chris pilnował swojej dziewczyny może ja nie miałabym krwawiącego policzka, a Jen nie miałaby tysiąca spraw do przemyślenia - wygłosiłam swoją mowę
-Czy to Jenny ci to zrobiła ? - zapytał pełen trwogi Chris
-Tak ale to nic takiego - odpowiedziałam i machnęłam ręką potwierdzając moją wypowiedź
-Ok jak sobie chcesz - lekko uśmiechnięty Justin podszedł do łóżka i całym ciałem upadł na nie...
OK. PÓŁTOREJ MIESIĄCA POTEM
To właśnie dziś jest dzień kiedy ja i Jess wyjeżdżamy ze słonecznego Los Angeles z powrotem do jakże zatłoczonego miasta zwanego Nowym York'iem. Przez czas spędzony tutaj na prawdę dużo się zmieniło. Chris i Jen zerwali ze sobą jak to mówili "W zgodzie". Justin... ehhh... Justin znalazł sobie dziewczynę
Napaloną blondynkę Pannę Mercedes White. Ostatniego dnia przed naszym wyjazdem nie zmrużyłam oka przez ciągłe jęki które dochodziły z pokoju Bieber'a typu "Oooo... tak Justin Mocniej!" czy "O tak mała szybciej, szybciej". Boże widzisz a nie grzmisz. Poza tym JB przez ostatnie parę tygodni był dla mnie niesamowicie oschły i powierzchowny. Co chwilę ubliżał mi ale też nieraz przy ludziach robił ze mnie dziwkę i mówił innym że ... no wiecie że "robię dobrze" i inne takie teksty. Staliśmy właśnie na lotnisku gdzie iście "zakochana" para Mertin przelizywała się na chodniku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz