-Wiesz co jesteś tylko nadętą gwiazdką która uważa że wszystko jej wolno!-wykrzyczałam mu prosto w twarz-Ale wież co to rzeczywistość, te dziewczyny mają uczucia. Jak byś się poczuł gdyby ktoś się z tobą kochał "bo taki miał humor?" poczuł byś cię jak nic nie warta szmata. Wiesz co ja przeżywałam jako dziecko? Moje dzieciństwo to był jeden wielki koszmar. Zwykła męczarnia nic więcej, a teraz przychodzę tutaj do pracy i ty mi mówisz że jestem szmatą? Nic nie wartą szmatą? Zobacz czy ty siebie słyszysz bo widocznie nie!-wykrzyczałam przez łzy.
-Ja... Ja przep...nie dałam mu dokończyć
-Tak bo zwykłe "Przepraszam" nic nie zmieni. Wiesz co nie mam ochoty cię widzieć do widzenia.-powiedziałam z wyszłam. Ale doszłam tylko do recepcji bo tam już nie wytrzymałam rozbeczałam się jak małe dziecko, oparłam się o ścianę i wszystkie wspomnienia wróciły. Gdy ojciec zgwałcił mnie pierwszy raz potem następny i następny te okropne uczucie. Od tamtej pory miałam obrzydzenie do mężczyzn. Płakałam tak i płakałam aż poczułam że ktoś mnie przytula nie miałam nawet siły podnieść głowy i zobaczyć kto ale domyśliłam się że to Justin bo szeptał mi do ucha
-Ććććć... już spokojnie ćććć...
-po co tu przyszedłeś ponoć jestem szmatą?-zapytałam go przez łzy
-przepraszam naprawdę przepraszam.-mówił-Wiesz czuję się niezręcznie bo ty znasz moje imię a ja twojego nie-powiedział dość zmieszany
-Emilly-uśmiechnęłam się zawstydzona i poczułam że moje policzki nabierają czerwonej barwy
-ej, mnie się nie musisz wstydzić-zachichotał-wiem że jestem przystojny ale bez przesady
-ej!-szturchnęłam do lekko łokciem w brzuch-wiesz ja muszę iść...
-nawet nie dasz się zaprosić na kawę?-zapytał z nadzieją
-yhh... no dobrze-udałam obojętną
-to idziemy-Jus w mgnieniu oka wyszedł z budynku a ja zaraz za nim
-To gdzie jedziemy?-zapytałam wsiadając do auta Beebs'a
-do mojej ulubionej i moim zdaniem najlepszej kawiarni w Los Angeles!-wyszczerzył się
-Ok to jedziemy-powiedziałam z uśmiechem
W kawiarni siedziało nam się bardzo dobrze, rozmawialiśmy śmieliśmy się aż w końcu Jus zaczął bardziej sensowną rozmowę
-Opowiedz mi coś o sobie-zaczął
-Co chcesz wiedzieć?-zapytałam
-Najlepiej wszystko-odpowiedział z uśmiechem
-Wiesz to trochę sobie tutaj posiedzimy. Moje życie jest urozmaicone licznymi problemami, jetem ofiarą życiową można tak powiedzieć.-powiedziałam i spuściłam głowę
-Oj no nie przesadzaj
-Więc mam 18 lat, moją najlepszą przyjaciółką jest Jess, przyjechałam do L.A na dwa miesiące wakacji by podszkolić się trochę ze śpiewu...-Jus mi przerwał
-Śpiewasz?-zapytał zdziwiony
-Tak -zarumieniłam się
-Kocham jak się rumienisz-zaśmiał się
-no wiec kontynuuje ... Przyleciałam podszkolić się ze śpiewu a moja przyjaciółka przyleciała podszkolić się z tańca choć i tak znakomicie tańczy moim zdaniem nie potrzebne jej lekcje tańca, ale wracam do tematu, Mieszkam w Nowym Yorku ale z pochodzę z Florydy, mój... mój-speszyłam się lekko- ojciec gwałcił mnie- gdy to powiedziałam ogarnęła mnie złość na niego na mojego zwyrodniałego ojca, pojedyncza łza spłynęła po moim policzku
-Co robił?!-Jus gwałtownie się podniósł
-Proszę nie każ mi tego powtarzać-mruknęłam. Jus nic nie powiedział tylko podszedł do mnie i przytulił mnie, a ja wtuliłam się w niego jak mała dziewczynka...
CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz