niedziela, 28 kwietnia 2013

1

Więc jak już pewnie wyczytaliście mam na imię Emilly, Em, Emi jak wolicie. Mam 17 lat a resztę już wiecie. Jest 8:25 dziś jest zakończenie roku szkolnego WRESZCIE! W podskokach wyleciałam z łóżka, spojrzałam przez okno świeciło słońce które aż przeszywało zasłonkę odsuniętą w bok. Podeszłam do szafy stanęłam przed nią przeczesując włosy
-co by tu ubrać-zapytałam samą siebie-Już wiem!-krzyknęłam i wyjęłam z szafy  zestaw i uczesałam się  -No teraz wyglądam jak człowiek powiedziałam stojąc przed dużym lustrem na korytarzu. Weszłam z powrotem do mojego pokoju podeszłam do szafki wyjęłam z niej błyszczyk i lekko musnęłam nim moje usta. Następnie znów wyszłam poszłam na dół do salonu na stole akurat leżały kluczyki od mojego samochodu których szukałam chyba tydzień
-ech, pewnie leżały pod kanapą-wzdychnęłam. No co? Jestem roztrzepana.
Poszłam do kuchni by wziąć pieniądze które mama zostawiła mi na Lunch. Spakowałam je do torebki, ale po chwili spostrzegłam że na stole leży kartka, wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać na głos

"Emilly dziś do nas na obiad przychodzi Jessy z mamą, gdybyś mogła przygotować obiad i deser była bym ci bardzo wdzięczna. Pieniądze pewnie już wzięłaś więc wiec że za nie masz też kupić potrzebne składniki o ile się nie spostrzegłaś zostawiłam ci 350$ mam nadzieje że będzie starczyć. Ja do domu przyjadę po piętnastej więc wiesz...


Kocham  Mam"

Przeczytałam to i postanowiłam jechać do szkoły dochodziła 11:30 a na 12:40 mamy uroczyste zakończenie do szkoły jadę prawię godzinę ale jeszcze muszę podjechać po Jess więc się muszę pospieszyć. Szybko wyszłam z domu zamykają na klucz drzwi po chwili znalazłam się w garażu. Wyjechałam z niego moim autem i czym prędzej ruszyłam przed siebie. Po 30 minutach byłam pod domem Jess ale to tylko dla tego że były korki normalnie jestem u niej po niecałych 15 minutach...

OCZAMI JESS

Wstałam o godzinie 9:00 mam nadzieje że wyrobie się przed przyjazdem Emm. Podeszłam do szafy wyjęłam z niej zestaw wiem jestem biedna ale moja mam na te ciuchy wydała swoją całą wypłatę, pierścionek dostałam w spadku po mojej barci. Po wykonanych czynnościach czekałam aż przyjedzie moja psiapsióła. Czekałam na nią 3 godziny aż wreszcie przyjechała.
-Hej co tak długo -zapytałam ją 
-Wiesz korki. Jak by ludzie jechali do pracy o tej samej godzinie. Masakra!-powiedziała zbulwersowana 
-Och, no dobrze już nie denerwuj się tak bo ci żyłka na czole pęknie-zachichotałam 
-nie denerwuję się -powiedziała takim tonem jakby miała się zaraz popłakać, ale po chwili obydwie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem.
Do szkoły dojechałyśmy o 12:35 więc pięć minut przed czasem. Rozmawiałyśmy z różnym dziewczynami o wakacjach itp. 

3 GODZINY PÓŹNIEJ 

-W końcu wolne!-wrzasnęłyśmy wychodząc ze szkoły jako pierwsze 
-Więc do dzisiaj robisz?-zapytałam Emm
-Wiesz chyba dziś się spotkamy u mnie na obiedzie-powiedziała z uśmiechem brunetka
-ooo... to fajnie-powiedziałam z entuzjazmem 
-noo...-wydłużyła jak mała dziewczynka 
Podeszłyśmy do samochodu, weszłyśmy do niego a już po pierwszej (w południe) byłyśmy w moim domu. 
-Ok to widzimy się później?-zapytałam 
-jak najbardziej -odpowiedziała z uśmiechem

OCZAMI EMM

Wyjeżdżając z podjazdu domu Jess przypomniało mi się że mam jechać na zakupy 
-Ok, to jedziemy-powiedziałam samo do siebie, a że supermarket był jakąś godzinkę drogi z tond włączyłam radio, leciała akurat piosenka Rihanny-Stay, kocham tą piosenkę naprawdę od razu po niej mam lepszy humor. W mgnieniu oka minęła prawie godzina. W końcu dojechałam do supermarketu wyszłam z auta i weszłam do sklepu po mniej więcej 30-stu minutach skończyłam zakupy i wyjechałam z powrotem do domu. Po półtorej godzinie byłam w domu. Postanowiłam iść najpierw się przebrać zeszłam na dół i zaczęłam gotować. Zajęło mi to jakieś 2 godziny. Następnie poszłam się przebrać i uczesać . Zeszłam na dół gdzie krzątała się już mama 
-Hej-przywitałam się z nią buziakiem w policzek -co to za okazja że jemy razem obiad?-zapytałam 
-wiesz mamy dla was z Monicą niespodzianką-szyderczo się uśmiechnęła- ale nie powiemy wam jej dopóki nie pomożesz mi w przygotowywaniu stołu-i znów ten uśmiech
-czy to szantaż-podejrzanie przymrużyłam oczy
-może-powiedziała obojętnie
-och, no dobrze-zaśmiałam się, a po chwili mama dołączyła do mnie
Co jak co ale ja i moja mama jesteśmy jak stare dobre przyjaciółki zawsze mówimy sobie o wszystkim, wie ona o takich rzeczach o których na przykład nie chcę powiedzieć Jess. Jesteśmy jak siostry. Po 15 minutach zaczęłyśmy przygotowywać stół. Po niecałej godzinie przyszła Jess z mamą. Pierwsza podbiegłam do drzwi
-Dzień dobry pani, Hej Jess-przywitałam się z obydwiema buziakiem w policzek
-Witaj kochana-przywitała się ze mną pani Monica
-Hej Emm-Jess zrobiła to samo
-Hej Monica, Witaj Jessie-krzyknęła z kuchni moja mama
Po paru minutach rozmów wszystkie usiadłyśmy przy stole. Po skończonym posiłku odezwała się moja mama
-Więc dziewczynki ostatnio wspominałyście że chcecie wyjechać na wakacje by się kształcić tak jak Emm w śpiewaniu czy Jessie w tańcu i uznałyśmy z Monicą że możemy wam pozwolić na dwumiesięczny wyjazd do L.A (Los Angeles dla niewiedzących).- Powiedziała moja mama a my zamarłyśmy
-Jeśli oczywiście jeszcze chcecie bo jeśli tak to radzę wam się pośpieszyć bo jutro o 10:35 macie lot.-powiedziała tym razem mama Jess
-AAAAAA!!!!! naprawdę?!-krzyknęłyśmy razem
-Tak, ale musicie nam obiecać że będziecie na siebie uważać i będziecie dbać jedna o drugą-powiedziała pani Monica- Nasze dwie małe księżniczki-lekko się uśmiechnęła a po jej policzku poleciała jedna pojedyncza łza
-oj nie płaczcie -powiedziałyśmy razem bo zauważyłyśmy że moja mama też nie szczędzi łez
Spakowałam się, a potem pojechałam z Jessie do jej domu by i ona mogła się spkować. Potem razem z Jess uzgodniłyśmy że ona i jej mama śpią dziś u nas a rano obydwie mamy odwiozą nas na lotnisko.

NASTĘPNY DZIEŃ

Tak to już dziś nasze marzenia się spełnią, była 8:50 szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do pokoju gościnnego gdzie spała Jess
-Wstawaj śpiochu to już dziś!-wrzasnęłam jej do ucha na co ona podskoczyła na łóżku i z niego spadła
-Oj no już-wywlokła się z niego, a ja poszłam do siebie ubrać się. I znów ten codzienny dylemat "Co ja mam ubrać?" stałam tak przed nią dobre pół godziny aż w końcu wybrałam zestaw, Umalowałam się i uczesałam . Zeszłam na dół gdzie chodziła już ubrana Jess razem z mamami pojechałyśmy na lotnisko. Tam pożegnałyśmy się i weszłyśmy do samolotu i odleciałyśmy z naszego kochanego Nowego Yorku.

3 GODZINY PÓŹNIEJ

-Witaj L.A!-wykrzyczałam od razu po wyjściu z samolotu na co ludzie spojrzeli na mnie jak na idiotę, a ja wybuchnęłam gromkim śmiechem
-Em choć bo już nie mogę doczekać się kiedy dojedziemy do naszego nowego domu-pospieszała mnie przyjaciółka która była już jakieś 5 metrów ode mnie
-oj, już idę-odpowiedziałam
Dojechałyśmy do naszego  domu 
-To się mamuśki postarały!-wydarłam się zdziwiona
-Noo...-przeciągnęła równie zdziwiona Jess
Wleciałyśmy do domu i okazało się że dom jest dwu piętrowy więc szybko obydwie wleciałyśmy do góry szukając swoich pokoi. Pokoje były z naszymi imionami mój pokój bardzo mi się podobał, pokój Jess nie był brzydszy równie bardzo mi się podobał.
-Jess masz zajebisty pokój-zawołałam do przyjaciółki która znajdowała się w moim pokoju
-ty też Em-odkrzyknęła
-ej ja dziś jeszcze do wytwórni muzycznej podobno mama załatwiła mi tam pracę a ty miałaś iść do tej szkoły tańca-krzyknęłam znów
-Tak wiem pamiętam możemy iść nawet teraz tylko wezmę komórkę-wrzasnęła
-ja też muszę wsiąść komórkę i portfel-powiedziałam gdyż brunetka znalazła się koło mnie.
Wzięłyśmy potrzebne rzeczy i wyszłyśmy z domu. Zadzwoniłyśmy po taksówkę, a ta po niecałych 15-stu minutach była pod naszym domem. Zawiozła mnie do wytwórni, a Jess miała podwieźć do tej szkoły tańca. Ostrożnie weszłam do wytwórni, rozejrzałam się po niej nikogo nie było. Poszukałam jeszcze w komórce na jakim piętrze znajduje się moja praca okazało się że na 15 mam nadzieje że w tym budynku jest jakaś winda. Jest! na szczęście jest. Podjechałam windom na te nieszczęsne 15 piętro weszłam przez drzwi do których kierowała mnie sprzątaczka, zapukałam grzecznie po czym weszłam do środka to co tam zobaczyłam... nie przechodzi mi przez gardło byłą tam dziewczyna wkładająca na siebie bluzkę i JUSTIN BIEBER który zapinał rozporek od spodni!
-yyyyy... -nie mogłam nic z siebie wydusić
-czego Kurwa nie widzisz że jestem zajęty!-krzyknął chłopak
-Przepraszam?!-zapytałam zdziwiona
-nie słyszałaś zjeżdżaj!-wrzasnęła dziewczyna
-wiesz dla twojej jebanej wiadomości przyszłam tu pracować i ty Kurwa masz tu najmniej do powiedzenia-warknęłam na dziewczynę- A ty Bieber chyba masz za ciasne portki bo ci coś stanęło -zaśmiałam się ironicznie na co chłopak zrobił się cały czerwony ze złości. Już chciałam wychodzić gdy Bieber mocno zacisnął moje nadgarstki i przycisnął mnie do ściany
-Auććć..-syknęłam z bólu
-zamknij się-warknął...

CDN... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz