-Proszę cię nie płacz.-szepnął mi do ucha -nie na widzę kiedy dziewczyny płaczą-dodał
-możemy już iść?-zapytałam z nadzieją
-Jasne, jeśli chcesz-lekko się uśmiechnął a ja tylko kiwnęłam głową
Wsiadaliśmy do auta gdy jakieś rozpędzone auto jechało prosto na nas po chwili była tylko ciemność, a ja obudziłam się cała spocona i zapłakana w samolocie
-Em co się dzieje? Czemu płaczesz ?-zapytała zaniepokojona
-Miałam zły sen-skłamałam. Owszem nie lubiłam okłamywać ludzi a w szczególności nie lubiłam okłamywać Jess ale pomyślałaby że jestem jakaś psychiczna jeszcze nie dolecieliśmy do L.A a ja już "poznałam" JB'ego trochę nierealne. Moje przemyślenia przerwał głos stewardessy "Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy." Posłusznie zapięłam pas, a już po chwili samolot wylądował. I znów głos stewardessy "Mamy nadzieję że lot spędzili państwo dobrze. Dziękujemy za skorzystanie z naszych linii lotniczych i polecamy się na przyszłość." Kobieta skończyła swój monolog, a już po chwili wszyscy byli poza samolotem. Przed lotniskiem czekał na nas kierowca z kartką podpisaną "Pani Emilly, Pani Jessy". Zaśmiałam się pod nosem bo nigdy nikt jeszcze nie powiedział do mnie Pani a to takie dziwne uczucie jeśli starsza osoba mówi do 18-latki "Pani". Zauważyłam że Jess też zaśmiała się pod nosem ale po chwili spoważniała. Do domu przyjechaliśmy autem jak mniemam wynajętym przez nasze mamy. O dziwo dom wyglądał tak jak w śnie był taki sam w 100% taki sam. Weszłyśmy do domu a ja zamarłam ten dom wyglądał tak samo ale dlaczego?
-Emilly co się stało?-zapytała
-Jess... Jess nie wydaje ci się że ten dom jest jakiś taki znajomy?-zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Nie, nie ale kiedyś widziałam podobny w takiej telenoweli-zaśmiała się melodyjnie i zaczęła nucić pod nosem jak się domyślam czołówkę (wyj.Czołówka piosenka zaczynająca jakiś serial, film lub jak w tym przypadku "telenoweli") tej telenoweli
-ej mam ochotę na ogromy puchar lodów z podwójną czekoladą i bitą śmietaną-powiedziałam rozmarzonym głosem a Jessie wybuchnęła śmiechem.
-I ty jesteś taka chuda a jesz za dwóch !-zachichotała
-Oj tam, jestem po prostu głodna a przecież jutro jest pierwszy dzień pracy i żeby się odstresować przynajmniej na mnie najlepiej dział "Bomba" Kaloryczna -powiedziałam przybierając postawę tak zwaną "Chamską".
-Ok możemy iść na tą twoją "Bombę Kaloryczną" ale ja idę się najpierw przebrać-powiedziała, wzięła walizkę i zaczęła ciągnąć ją po schodach, a ja powtórzyłam tę czynność
O dziwo (x2) mój pokój urządzony był tak samo jak ten we śnie, ale już nie wnikałam może to po prostu zbieg okoliczności. Różową walizkę położyłam na łóżku, otworzyłam ją i wyjęłam z niej zestaw do tego założyłam pierścionek od mojego "byłego" chłopaka z którym się nigdy nie rozstałam. Miał na imię Ethan, był motocyklistą a tak jaśniej to jeździł na motocrossach. Byłam z nim 4 lata. Dwa lata temu gdy byłam z nim na wyścigach stracił panowanie nad kierownicą, gwałtownie skręcił w lewo i się rozbił. Jak najszybciej podbiegłam do niego a on tylko resztkami sił wyjął z kieszeni pudełeczko, a gdy je otworzyłam zauważyłam karteczkę z napisem "Wyjdź za mnie Em. Kocham Cię". Po chwili Ethan już nie żył. Dopiero po tygodniu uświadomiłam sobie że Et chciał się ze mną ożenić. Kochałam go tak bardzo, tylko on był powodem do życia i tak po prostu odszedł, to tylko jemu i oczywiście mamie powiedziałam co ojciec robił ze mną gdy miałam 11 lat. Odszedł on i moja cała miłość do jakiegokolwiek chłopaka, wtedy gdy poznałam jakiegoś kolesia był on dla mnie tylko przyjacielem. Pamiętam jak serce mnie bolało gdy oni zapraszali mnie na randki a ja im odmawiałam. Na samą myśl jak się uśmiechał, jak się śmiał, jakie poczucie humoru miał to było tak nierealne był to taki mój Ideał. Mój osobisty Ideał. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Jess
-Em czy ty znów myślisz o Ethan'ie?-zapytała a w jej głosie można było wyczuć troskę i współczucie
-Tak to znaczy... On jest nadal dla mnie ważny... jest częścią mojego życia -jedna jedyna łza pociekła po moim policzku ale szybko ją otarłam-dobrze możemy iść-uśmiechnęłam się blado
-No... No dobrze chodźmy-powiedziała zmieszana
Zjadłyśmy lody i postanowiłyśmy przejść się po parku. Chodziłyśmy tak i chodziłyśmy aż nagle ktoś na mnie wpadł
-Łee... Przepraszam strasznie przepraszam-zaczął się tłumaczyć najprawdopodobniej chłopak
-he he nic się nie stało-uśmiechnęłam się
-Na pewno?-chłopak podniósł głowę i okazało się że to Chris przyjaciel JB
-Tak nie martw się, jest Ok-zaśmiałam się
-To dobrze, ale w zamian zabieram ciebie i twoją piękną koleżankę-w tym momencie spojrzał na Jess która spaliła buraka -do kawiarni z moim kolegom Justin'em Bieber'em nie wiem może kojarzycie mniej więcej taki-wtedy wymierzył rękom jego "wzrost"-i nadużywa słowa "SWAG"-zachichotałam
-Yyyy... tak wiem kim on jest ta o tutaj-skierowała kciukiem na mnie-jest jego fanką
-pfff... nie jestem-prychnęłam
-nie wcale a te milion bransoletek z napisami typu "Bieber Fever" "Forever Belieber" to co też nieprawda?-zapytała
-To to ech... no dobra jestem jego fanką-poddałam się zażenowana
-A tak wgl. to jestem Christian ale dla przyjaciół Chris -wyszczerzył się
-Ja Emilly ale dla przyjaciół Em-przedstawiłam się
-Ja Jessy dla przyjaciół Jess-zaśmiałam się a reszta dołączyła do mnie...
OCZAMI JUSTINA
Miałem spotkać się z Chrisem w parku przy fontannie ale nagle "pilnie" zadzwoniła do mnie moja "dziewczyna" Selena. No właśnie dlaczego niby dziewczyna gdyż nasi wspaniałomyślni menadżerowie czyli mama Sel i mój menadżer Scooter wymyślili sobie że jeśli Selena nagrywa teraz nowy album a ja skończyłem swoją trasę "Believe Tour" to mogę ją "troszkę" "wspomóc" w tym interesującym zajęciu, a ja zgodziłem się na to tylko dlatego że Sel jest moja bardzo bliską przyjaciółką i chyba jedyną (o prócz Chrisa i Alfreda) prawdziwą przyjaciółką.
-Yo Sel co tam?-zapytałem
-A nic siedzę i się nudzę, oglądam "Jak stracić chłopaka w 10 dni"-zachichotałem
-istotnie ciekawe zajęcie-powiedziałem "poważnie"
-Nie ci mówię też kupię nam paprotkę i będzie ona rosnąć jak nasza miłość-zacytowała kawałęk filmu a ja zaśmiałem się głośno...
CDN...
wtorek, 30 kwietnia 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
2
-Jeśli powiesz komuś co widziałaś pożałujesz-warknął-take dziewczyny jak ty nie powinny mieszać się w moje sprawy. Każda jedna to szmata, każdej zależy tylko na kasie!-dodał równie głośno
-Wiesz co jesteś tylko nadętą gwiazdką która uważa że wszystko jej wolno!-wykrzyczałam mu prosto w twarz-Ale wież co to rzeczywistość, te dziewczyny mają uczucia. Jak byś się poczuł gdyby ktoś się z tobą kochał "bo taki miał humor?" poczuł byś cię jak nic nie warta szmata. Wiesz co ja przeżywałam jako dziecko? Moje dzieciństwo to był jeden wielki koszmar. Zwykła męczarnia nic więcej, a teraz przychodzę tutaj do pracy i ty mi mówisz że jestem szmatą? Nic nie wartą szmatą? Zobacz czy ty siebie słyszysz bo widocznie nie!-wykrzyczałam przez łzy.
-Ja... Ja przep...nie dałam mu dokończyć
-Tak bo zwykłe "Przepraszam" nic nie zmieni. Wiesz co nie mam ochoty cię widzieć do widzenia.-powiedziałam z wyszłam. Ale doszłam tylko do recepcji bo tam już nie wytrzymałam rozbeczałam się jak małe dziecko, oparłam się o ścianę i wszystkie wspomnienia wróciły. Gdy ojciec zgwałcił mnie pierwszy raz potem następny i następny te okropne uczucie. Od tamtej pory miałam obrzydzenie do mężczyzn. Płakałam tak i płakałam aż poczułam że ktoś mnie przytula nie miałam nawet siły podnieść głowy i zobaczyć kto ale domyśliłam się że to Justin bo szeptał mi do ucha
-Ććććć... już spokojnie ćććć...
-po co tu przyszedłeś ponoć jestem szmatą?-zapytałam go przez łzy
-przepraszam naprawdę przepraszam.-mówił-Wiesz czuję się niezręcznie bo ty znasz moje imię a ja twojego nie-powiedział dość zmieszany
-Emilly-uśmiechnęłam się zawstydzona i poczułam że moje policzki nabierają czerwonej barwy
-ej, mnie się nie musisz wstydzić-zachichotał-wiem że jestem przystojny ale bez przesady
-ej!-szturchnęłam do lekko łokciem w brzuch-wiesz ja muszę iść...
-nawet nie dasz się zaprosić na kawę?-zapytał z nadzieją
-yhh... no dobrze-udałam obojętną
-to idziemy-Jus w mgnieniu oka wyszedł z budynku a ja zaraz za nim
-To gdzie jedziemy?-zapytałam wsiadając do auta Beebs'a
-do mojej ulubionej i moim zdaniem najlepszej kawiarni w Los Angeles!-wyszczerzył się
-Ok to jedziemy-powiedziałam z uśmiechem
W kawiarni siedziało nam się bardzo dobrze, rozmawialiśmy śmieliśmy się aż w końcu Jus zaczął bardziej sensowną rozmowę
-Opowiedz mi coś o sobie-zaczął
-Co chcesz wiedzieć?-zapytałam
-Najlepiej wszystko-odpowiedział z uśmiechem
-Wiesz to trochę sobie tutaj posiedzimy. Moje życie jest urozmaicone licznymi problemami, jetem ofiarą życiową można tak powiedzieć.-powiedziałam i spuściłam głowę
-Oj no nie przesadzaj
-Więc mam 18 lat, moją najlepszą przyjaciółką jest Jess, przyjechałam do L.A na dwa miesiące wakacji by podszkolić się trochę ze śpiewu...-Jus mi przerwał
-Śpiewasz?-zapytał zdziwiony
-Tak -zarumieniłam się
-Kocham jak się rumienisz-zaśmiał się
-no wiec kontynuuje ... Przyleciałam podszkolić się ze śpiewu a moja przyjaciółka przyleciała podszkolić się z tańca choć i tak znakomicie tańczy moim zdaniem nie potrzebne jej lekcje tańca, ale wracam do tematu, Mieszkam w Nowym Yorku ale z pochodzę z Florydy, mój... mój-speszyłam się lekko- ojciec gwałcił mnie- gdy to powiedziałam ogarnęła mnie złość na niego na mojego zwyrodniałego ojca, pojedyncza łza spłynęła po moim policzku
-Co robił?!-Jus gwałtownie się podniósł
-Proszę nie każ mi tego powtarzać-mruknęłam. Jus nic nie powiedział tylko podszedł do mnie i przytulił mnie, a ja wtuliłam się w niego jak mała dziewczynka...
CDN...
niedziela, 28 kwietnia 2013
1
Więc jak już pewnie wyczytaliście mam na imię Emilly, Em, Emi jak wolicie. Mam 17 lat a resztę już wiecie. Jest 8:25 dziś jest zakończenie roku szkolnego WRESZCIE! W podskokach wyleciałam z łóżka, spojrzałam przez okno świeciło słońce które aż przeszywało zasłonkę odsuniętą w bok. Podeszłam do szafy stanęłam przed nią przeczesując włosy
-co by tu ubrać-zapytałam samą siebie-Już wiem!-krzyknęłam i wyjęłam z szafy zestaw i uczesałam się -No teraz wyglądam jak człowiek powiedziałam stojąc przed dużym lustrem na korytarzu. Weszłam z powrotem do mojego pokoju podeszłam do szafki wyjęłam z niej błyszczyk i lekko musnęłam nim moje usta. Następnie znów wyszłam poszłam na dół do salonu na stole akurat leżały kluczyki od mojego samochodu których szukałam chyba tydzień
-ech, pewnie leżały pod kanapą-wzdychnęłam. No co? Jestem roztrzepana.
Poszłam do kuchni by wziąć pieniądze które mama zostawiła mi na Lunch. Spakowałam je do torebki, ale po chwili spostrzegłam że na stole leży kartka, wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać na głos
"Emilly dziś do nas na obiad przychodzi Jessy z mamą, gdybyś mogła przygotować obiad i deser była bym ci bardzo wdzięczna. Pieniądze pewnie już wzięłaś więc wiec że za nie masz też kupić potrzebne składniki o ile się nie spostrzegłaś zostawiłam ci 350$ mam nadzieje że będzie starczyć. Ja do domu przyjadę po piętnastej więc wiesz...
-co by tu ubrać-zapytałam samą siebie-Już wiem!-krzyknęłam i wyjęłam z szafy zestaw i uczesałam się -No teraz wyglądam jak człowiek powiedziałam stojąc przed dużym lustrem na korytarzu. Weszłam z powrotem do mojego pokoju podeszłam do szafki wyjęłam z niej błyszczyk i lekko musnęłam nim moje usta. Następnie znów wyszłam poszłam na dół do salonu na stole akurat leżały kluczyki od mojego samochodu których szukałam chyba tydzień
-ech, pewnie leżały pod kanapą-wzdychnęłam. No co? Jestem roztrzepana.
Poszłam do kuchni by wziąć pieniądze które mama zostawiła mi na Lunch. Spakowałam je do torebki, ale po chwili spostrzegłam że na stole leży kartka, wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać na głos
"Emilly dziś do nas na obiad przychodzi Jessy z mamą, gdybyś mogła przygotować obiad i deser była bym ci bardzo wdzięczna. Pieniądze pewnie już wzięłaś więc wiec że za nie masz też kupić potrzebne składniki o ile się nie spostrzegłaś zostawiłam ci 350$ mam nadzieje że będzie starczyć. Ja do domu przyjadę po piętnastej więc wiesz...
Kocham Mam"
Przeczytałam to i postanowiłam jechać do szkoły dochodziła 11:30 a na 12:40 mamy uroczyste zakończenie do szkoły jadę prawię godzinę ale jeszcze muszę podjechać po Jess więc się muszę pospieszyć. Szybko wyszłam z domu zamykają na klucz drzwi po chwili znalazłam się w garażu. Wyjechałam z niego moim autem i czym prędzej ruszyłam przed siebie. Po 30 minutach byłam pod domem Jess ale to tylko dla tego że były korki normalnie jestem u niej po niecałych 15 minutach...
OCZAMI JESS
Wstałam o godzinie 9:00 mam nadzieje że wyrobie się przed przyjazdem Emm. Podeszłam do szafy wyjęłam z niej zestaw wiem jestem biedna ale moja mam na te ciuchy wydała swoją całą wypłatę, pierścionek dostałam w spadku po mojej barci. Po wykonanych czynnościach czekałam aż przyjedzie moja psiapsióła. Czekałam na nią 3 godziny aż wreszcie przyjechała.
-Hej co tak długo -zapytałam ją
-Wiesz korki. Jak by ludzie jechali do pracy o tej samej godzinie. Masakra!-powiedziała zbulwersowana
-Och, no dobrze już nie denerwuj się tak bo ci żyłka na czole pęknie-zachichotałam
-nie denerwuję się -powiedziała takim tonem jakby miała się zaraz popłakać, ale po chwili obydwie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem.
Do szkoły dojechałyśmy o 12:35 więc pięć minut przed czasem. Rozmawiałyśmy z różnym dziewczynami o wakacjach itp.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
-W końcu wolne!-wrzasnęłyśmy wychodząc ze szkoły jako pierwsze
-Więc do dzisiaj robisz?-zapytałam Emm
-Wiesz chyba dziś się spotkamy u mnie na obiedzie-powiedziała z uśmiechem brunetka
-ooo... to fajnie-powiedziałam z entuzjazmem
-noo...-wydłużyła jak mała dziewczynka
Podeszłyśmy do samochodu, weszłyśmy do niego a już po pierwszej (w południe) byłyśmy w moim domu.
-Ok to widzimy się później?-zapytałam
-jak najbardziej -odpowiedziała z uśmiechem
OCZAMI EMM
Wyjeżdżając z podjazdu domu Jess przypomniało mi się że mam jechać na zakupy
-Ok, to jedziemy-powiedziałam samo do siebie, a że supermarket był jakąś godzinkę drogi z tond włączyłam radio, leciała akurat piosenka Rihanny-Stay, kocham tą piosenkę naprawdę od razu po niej mam lepszy humor. W mgnieniu oka minęła prawie godzina. W końcu dojechałam do supermarketu wyszłam z auta i weszłam do sklepu po mniej więcej 30-stu minutach skończyłam zakupy i wyjechałam z powrotem do domu. Po półtorej godzinie byłam w domu. Postanowiłam iść najpierw się przebrać zeszłam na dół i zaczęłam gotować. Zajęło mi to jakieś 2 godziny. Następnie poszłam się przebrać i uczesać . Zeszłam na dół gdzie krzątała się już mama
-Hej-przywitałam się z nią buziakiem w policzek -co to za okazja że jemy razem obiad?-zapytałam
-wiesz mamy dla was z Monicą niespodzianką-szyderczo się uśmiechnęła- ale nie powiemy wam jej dopóki nie pomożesz mi w przygotowywaniu stołu-i znów ten uśmiech
-czy to szantaż-podejrzanie przymrużyłam oczy
-może-powiedziała obojętnie
-och, no dobrze-zaśmiałam się, a po chwili mama dołączyła do mnie
Co jak co ale ja i moja mama jesteśmy jak stare dobre przyjaciółki zawsze mówimy sobie o wszystkim, wie ona o takich rzeczach o których na przykład nie chcę powiedzieć Jess. Jesteśmy jak siostry. Po 15 minutach zaczęłyśmy przygotowywać stół. Po niecałej godzinie przyszła Jess z mamą. Pierwsza podbiegłam do drzwi
-Dzień dobry pani, Hej Jess-przywitałam się z obydwiema buziakiem w policzek
-Witaj kochana-przywitała się ze mną pani Monica
-Hej Emm-Jess zrobiła to samo
-Hej Monica, Witaj Jessie-krzyknęła z kuchni moja mama
Po paru minutach rozmów wszystkie usiadłyśmy przy stole. Po skończonym posiłku odezwała się moja mama
-Więc dziewczynki ostatnio wspominałyście że chcecie wyjechać na wakacje by się kształcić tak jak Emm w śpiewaniu czy Jessie w tańcu i uznałyśmy z Monicą że możemy wam pozwolić na dwumiesięczny wyjazd do L.A (Los Angeles dla niewiedzących).- Powiedziała moja mama a my zamarłyśmy
-Jeśli oczywiście jeszcze chcecie bo jeśli tak to radzę wam się pośpieszyć bo jutro o 10:35 macie lot.-powiedziała tym razem mama Jess
-AAAAAA!!!!! naprawdę?!-krzyknęłyśmy razem
-Tak, ale musicie nam obiecać że będziecie na siebie uważać i będziecie dbać jedna o drugą-powiedziała pani Monica- Nasze dwie małe księżniczki-lekko się uśmiechnęła a po jej policzku poleciała jedna pojedyncza łza
-oj nie płaczcie -powiedziałyśmy razem bo zauważyłyśmy że moja mama też nie szczędzi łez
Spakowałam się, a potem pojechałam z Jessie do jej domu by i ona mogła się spkować. Potem razem z Jess uzgodniłyśmy że ona i jej mama śpią dziś u nas a rano obydwie mamy odwiozą nas na lotnisko.
NASTĘPNY DZIEŃ
Tak to już dziś nasze marzenia się spełnią, była 8:50 szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do pokoju gościnnego gdzie spała Jess
-Wstawaj śpiochu to już dziś!-wrzasnęłam jej do ucha na co ona podskoczyła na łóżku i z niego spadła
-Oj no już-wywlokła się z niego, a ja poszłam do siebie ubrać się. I znów ten codzienny dylemat "Co ja mam ubrać?" stałam tak przed nią dobre pół godziny aż w końcu wybrałam zestaw, Umalowałam się i uczesałam . Zeszłam na dół gdzie chodziła już ubrana Jess razem z mamami pojechałyśmy na lotnisko. Tam pożegnałyśmy się i weszłyśmy do samolotu i odleciałyśmy z naszego kochanego Nowego Yorku.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
-Witaj L.A!-wykrzyczałam od razu po wyjściu z samolotu na co ludzie spojrzeli na mnie jak na idiotę, a ja wybuchnęłam gromkim śmiechem
-Em choć bo już nie mogę doczekać się kiedy dojedziemy do naszego nowego domu-pospieszała mnie przyjaciółka która była już jakieś 5 metrów ode mnie
-oj, już idę-odpowiedziałam
Dojechałyśmy do naszego domu
-To się mamuśki postarały!-wydarłam się zdziwiona
-Noo...-przeciągnęła równie zdziwiona Jess
Wleciałyśmy do domu i okazało się że dom jest dwu piętrowy więc szybko obydwie wleciałyśmy do góry szukając swoich pokoi. Pokoje były z naszymi imionami mój pokój bardzo mi się podobał, pokój Jess nie był brzydszy równie bardzo mi się podobał.
-Jess masz zajebisty pokój-zawołałam do przyjaciółki która znajdowała się w moim pokoju
-ty też Em-odkrzyknęła
-ej ja dziś jeszcze do wytwórni muzycznej podobno mama załatwiła mi tam pracę a ty miałaś iść do tej szkoły tańca-krzyknęłam znów
-Tak wiem pamiętam możemy iść nawet teraz tylko wezmę komórkę-wrzasnęła
-ja też muszę wsiąść komórkę i portfel-powiedziałam gdyż brunetka znalazła się koło mnie.
Wzięłyśmy potrzebne rzeczy i wyszłyśmy z domu. Zadzwoniłyśmy po taksówkę, a ta po niecałych 15-stu minutach była pod naszym domem. Zawiozła mnie do wytwórni, a Jess miała podwieźć do tej szkoły tańca. Ostrożnie weszłam do wytwórni, rozejrzałam się po niej nikogo nie było. Poszukałam jeszcze w komórce na jakim piętrze znajduje się moja praca okazało się że na 15 mam nadzieje że w tym budynku jest jakaś winda. Jest! na szczęście jest. Podjechałam windom na te nieszczęsne 15 piętro weszłam przez drzwi do których kierowała mnie sprzątaczka, zapukałam grzecznie po czym weszłam do środka to co tam zobaczyłam... nie przechodzi mi przez gardło byłą tam dziewczyna wkładająca na siebie bluzkę i JUSTIN BIEBER który zapinał rozporek od spodni!
-yyyyy... -nie mogłam nic z siebie wydusić
-czego Kurwa nie widzisz że jestem zajęty!-krzyknął chłopak
-Przepraszam?!-zapytałam zdziwiona
-nie słyszałaś zjeżdżaj!-wrzasnęła dziewczyna
-wiesz dla twojej jebanej wiadomości przyszłam tu pracować i ty Kurwa masz tu najmniej do powiedzenia-warknęłam na dziewczynę- A ty Bieber chyba masz za ciasne portki bo ci coś stanęło -zaśmiałam się ironicznie na co chłopak zrobił się cały czerwony ze złości. Już chciałam wychodzić gdy Bieber mocno zacisnął moje nadgarstki i przycisnął mnie do ściany
-Auććć..-syknęłam z bólu
-zamknij się-warknął...
CDN...
-czy to szantaż-podejrzanie przymrużyłam oczy
-może-powiedziała obojętnie
-och, no dobrze-zaśmiałam się, a po chwili mama dołączyła do mnie
Co jak co ale ja i moja mama jesteśmy jak stare dobre przyjaciółki zawsze mówimy sobie o wszystkim, wie ona o takich rzeczach o których na przykład nie chcę powiedzieć Jess. Jesteśmy jak siostry. Po 15 minutach zaczęłyśmy przygotowywać stół. Po niecałej godzinie przyszła Jess z mamą. Pierwsza podbiegłam do drzwi
-Dzień dobry pani, Hej Jess-przywitałam się z obydwiema buziakiem w policzek
-Witaj kochana-przywitała się ze mną pani Monica
-Hej Emm-Jess zrobiła to samo
-Hej Monica, Witaj Jessie-krzyknęła z kuchni moja mama
Po paru minutach rozmów wszystkie usiadłyśmy przy stole. Po skończonym posiłku odezwała się moja mama
-Więc dziewczynki ostatnio wspominałyście że chcecie wyjechać na wakacje by się kształcić tak jak Emm w śpiewaniu czy Jessie w tańcu i uznałyśmy z Monicą że możemy wam pozwolić na dwumiesięczny wyjazd do L.A (Los Angeles dla niewiedzących).- Powiedziała moja mama a my zamarłyśmy
-Jeśli oczywiście jeszcze chcecie bo jeśli tak to radzę wam się pośpieszyć bo jutro o 10:35 macie lot.-powiedziała tym razem mama Jess
-AAAAAA!!!!! naprawdę?!-krzyknęłyśmy razem
-Tak, ale musicie nam obiecać że będziecie na siebie uważać i będziecie dbać jedna o drugą-powiedziała pani Monica- Nasze dwie małe księżniczki-lekko się uśmiechnęła a po jej policzku poleciała jedna pojedyncza łza
-oj nie płaczcie -powiedziałyśmy razem bo zauważyłyśmy że moja mama też nie szczędzi łez
Spakowałam się, a potem pojechałam z Jessie do jej domu by i ona mogła się spkować. Potem razem z Jess uzgodniłyśmy że ona i jej mama śpią dziś u nas a rano obydwie mamy odwiozą nas na lotnisko.
NASTĘPNY DZIEŃ
Tak to już dziś nasze marzenia się spełnią, była 8:50 szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do pokoju gościnnego gdzie spała Jess
-Wstawaj śpiochu to już dziś!-wrzasnęłam jej do ucha na co ona podskoczyła na łóżku i z niego spadła
-Oj no już-wywlokła się z niego, a ja poszłam do siebie ubrać się. I znów ten codzienny dylemat "Co ja mam ubrać?" stałam tak przed nią dobre pół godziny aż w końcu wybrałam zestaw, Umalowałam się i uczesałam . Zeszłam na dół gdzie chodziła już ubrana Jess razem z mamami pojechałyśmy na lotnisko. Tam pożegnałyśmy się i weszłyśmy do samolotu i odleciałyśmy z naszego kochanego Nowego Yorku.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
-Witaj L.A!-wykrzyczałam od razu po wyjściu z samolotu na co ludzie spojrzeli na mnie jak na idiotę, a ja wybuchnęłam gromkim śmiechem
-Em choć bo już nie mogę doczekać się kiedy dojedziemy do naszego nowego domu-pospieszała mnie przyjaciółka która była już jakieś 5 metrów ode mnie
-oj, już idę-odpowiedziałam
Dojechałyśmy do naszego domu
-To się mamuśki postarały!-wydarłam się zdziwiona
-Noo...-przeciągnęła równie zdziwiona Jess
Wleciałyśmy do domu i okazało się że dom jest dwu piętrowy więc szybko obydwie wleciałyśmy do góry szukając swoich pokoi. Pokoje były z naszymi imionami mój pokój bardzo mi się podobał, pokój Jess nie był brzydszy równie bardzo mi się podobał.
-Jess masz zajebisty pokój-zawołałam do przyjaciółki która znajdowała się w moim pokoju
-ty też Em-odkrzyknęła
-ej ja dziś jeszcze do wytwórni muzycznej podobno mama załatwiła mi tam pracę a ty miałaś iść do tej szkoły tańca-krzyknęłam znów
-Tak wiem pamiętam możemy iść nawet teraz tylko wezmę komórkę-wrzasnęła
-ja też muszę wsiąść komórkę i portfel-powiedziałam gdyż brunetka znalazła się koło mnie.
Wzięłyśmy potrzebne rzeczy i wyszłyśmy z domu. Zadzwoniłyśmy po taksówkę, a ta po niecałych 15-stu minutach była pod naszym domem. Zawiozła mnie do wytwórni, a Jess miała podwieźć do tej szkoły tańca. Ostrożnie weszłam do wytwórni, rozejrzałam się po niej nikogo nie było. Poszukałam jeszcze w komórce na jakim piętrze znajduje się moja praca okazało się że na 15 mam nadzieje że w tym budynku jest jakaś winda. Jest! na szczęście jest. Podjechałam windom na te nieszczęsne 15 piętro weszłam przez drzwi do których kierowała mnie sprzątaczka, zapukałam grzecznie po czym weszłam do środka to co tam zobaczyłam... nie przechodzi mi przez gardło byłą tam dziewczyna wkładająca na siebie bluzkę i JUSTIN BIEBER który zapinał rozporek od spodni!
-yyyyy... -nie mogłam nic z siebie wydusić
-czego Kurwa nie widzisz że jestem zajęty!-krzyknął chłopak
-Przepraszam?!-zapytałam zdziwiona
-nie słyszałaś zjeżdżaj!-wrzasnęła dziewczyna
-wiesz dla twojej jebanej wiadomości przyszłam tu pracować i ty Kurwa masz tu najmniej do powiedzenia-warknęłam na dziewczynę- A ty Bieber chyba masz za ciasne portki bo ci coś stanęło -zaśmiałam się ironicznie na co chłopak zrobił się cały czerwony ze złości. Już chciałam wychodzić gdy Bieber mocno zacisnął moje nadgarstki i przycisnął mnie do ściany
-Auććć..-syknęłam z bólu
-zamknij się-warknął...
CDN...
sobota, 27 kwietnia 2013
Bohaterowie
Emilly Jons 18 lat- Miła niebiesko-oka dziewczyna, zazwyczaj bardzo "zakręcona" dziewczyna. Wielbi swoją przyjaciółkę Jessie za jej poczucie humoru. Fanka Justina Biebera. Ma bardzo dobre kontakty z mamą. Jej mama posiada dość dużo pieniędzy.
Jessie Tomson 18 lat -Tak samo jak Emilly brązowo-oka dziewczyna. Prowadzi szkołę tańca, jej mama uważa że to córka jest jedynym szczęściem które ją w życiu spotkało. Mama Em (Katrina) i mama Jess (Monica) są "psiapsiółami" z tym że mama Jss jest biedniejsza dlatego też Monica pomaga jej w chwilach w których naprawdę nie ma "ani grosza".
Justin Drew Bieber 19 lat- Chłopak jest uważany za bezmyślną rozpieszczoną gwiazdkę która nic/nikogo nie kocha. Trochę jest z tego prawdy, ale głęboko w sercu jest tym samym co z przed 4 lat chłopakiem z marzeniami i uśmiechem po którym mdleje milion dziewczyn na świecie. Nagrywa płytę w tej samej wytwórni gdzie...
Christian Beadles 19 lat- Miły, zabawny i strasznie przystojny chłopak. Prowadzi kanał na YT na którym nagrywa różna prześmieszne filmiki. Najlepszy przyjaciel Jus'a, są właściwie jak bracia z tym że bracia nieraz się rozstają. Ma dziewczynę Jenny kocha ją ale czy ona kocha jego czy jego przyjaciela a raczej sławę jaką zyskuje przyjaźniąc się z nim.
Jenny Lola Bruce 17 lat- Dojść dobra aktorka by przekonać Chrisa że go kocha. Kiedyś owszem kochała go ale gdy dowiedziała się że jest sławna chodząc z nim cała miłość wygasłą a na jej miejsce pojawiła się chciwość. Kocha manipulować ludźmi. Pracuje w małym sklepie muzycznym gdzie nie zarabia za dużo dlatego też "pożycza" od Chrisa pieniądze ale potem i tak ich nie oddaje. Kocha być w centrum zainteresowań jak największej liczby osób.
Hej wszystkim więc zaczynam nowego bloga o JB oczywiście tamten o 1D też będzie prowadzony. Postaram się dodawać rozdziały systematycznie.
♥ Buziaki kocham was ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




